Był piątkowy, ciepły, jasny jeszcze wieczór sprzed bez mała trzydziestu lat. Dzisiaj, kiedy próbuję wrócić pamięcią do tamtej chwili, najpierw nie widzę ludzi. Widzę światło. Takie późne, lekko złote, w którym dzień jeszcze nie chce ustąpić, ale noc już zaczyna przesuwać się gdzieś za plecami. Widzę starą autostradę A4, tę sprzed wielkich remontów, przebudów, równych…